Ktoś cicho zapukał do drzwi.
J: Proszę…- powiedziałam oglądając wcześniej opatrzoną rękę.
Z: Przyniosłem ci sok. Chyba chciałaś się napić.- powiedział Zayn zamykając za sobą drzwi.
J: A tak. Dzięki.- spojrzałam na niego i widać było, że chce pogadać.- Widzę, że ten sok to tylko pretekst, co?
Z: No, przejrzałaś mnie. Powiesz mi co powiedzieli ci lekarze? Tylko nie kłam bo i tak to zobaczę.
J: Zayn… Tylko Liam wie, a ja… Mnie jest po prostu trochę trudno i dziwnie o tym mówić…
Z: Bella… Tylko mi nie mów że jesteś na coś poważnego chora…
J: Nie, nie jestem. Ale nie wiem czy to co mi dolega jest lepsze czy gorsze w mojej sytuacji.
Z: Ale czy to jakaś choroba?
J: Nie… Zayn, ja cię przepraszam. Nie chcę o tym mówić.- do głowy zaczęły mi powracać chwile spędzone z Gregiem, a do oczu napłynęły łzy.
Z: Ale Liamowi powiedziałaś.- wstał a po jego głosie można było rozpoznać urazę.
J: Zayn, proszę cię…
Z: Myślałem, że mi ufasz! Myślałem, że jesteśmy przyjaciółmi!
J: Zayn! Bo jesteśmy przyjaciółmi i naprawdę bardzo ci ufam…
Z: Ale jednak mnie nie powiesz! To on ma prawo wiedzieć a ja nie? Gdzie tu sprawiedliwość?- chłopak był wściekły. Chodził nerwowo po pokoju i przeczesywał włosy palcami.
J: Gdyby go nie było przy mnie prawdopodobnie też by nie wiedział!- w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam krzyczeć.
Z: I niby co takiego strasznego usłyszeliście co?!
J: Że jestem w ciąży Zayn! Jestem w ciąży z Gregiem! I to jest właśnie straszne!- po policzkach spływały mi łzy. Zayn stał jak wryty i nie wiedział co powiedzieć. Wybiegłam z pokoju i zbiegłam po schodach. Kiedy zakładałam buty chłopcy patrzyli na mnie z salonu. Zanim którykolwiek zdążył zadać pytanie wyszłam z domu.
***Oczami Nialla***
Od razy wiedziałem gdzie pójdzie. Poszła do parku pod wierzbę. Lou powiedział, żebym ja za nią poszedł. Kiedy wyszedłem nigdzie jej już nie było widać. Pewnie biegła. Ruszyłem w kierunku parku. Dotarłem tam w pięć minut ale przeczekałem jeszcze dziesięć na ławce. Wszedłem między gałęzie i ujrzałem ją siedzącą pod drzewem.
J: Wiedziałem, że cię tu znajdę.
B: Po co tu przylazłeś?!- zaczęła na mnie krzyczeć ale to zignorowałem.- Ty też będziesz narzekał i mówił jakie to niesprawiedliwe, że im powiedziałam a tobie nie?!- zaczęła się ze mną szarpać. Chciałem ją jakoś uspokoić.
J: Bella, proszę spokojnie. Nie denerwuj się. Przyszedłem tu bo się o ciebie martwię.- nagle zgięła się w pół.- Bella? Co się dzieje? Boli cię coś? Bella?- miałem łzy w oczach. Nie była w stanie utrzymać się na nogach. Położyłem ją delikatnie na ziemi. Złapała się ręką za brzuch a ja szybko zadzwoniłem na pogotowie. Przedstawiłem im sytuację i wyniosłem ją na ścieżkę w parku. Płakała z bólu. Strasznie się wykręcała. Nie mogła znaleźć dla siebie wygodnej pozycji. Po kilku minutach przyjechało pogotowie. Położyli ją na nosze i wsadzili do karetki.
Kiedy ratownik spytał czy jestem z rodziny powiedziałem prawdę.
J: Tak, jestem jej bratem.- Bella myślała, że powiedziałem tak tylko dlatego, żeby muc z nią jechać. Cały czas trzymałem ją za rękę. W pewnym momencie straciła przytomność i musiałem się od niej odsunąć. Kiedy dojechaliśmy do szpitala zadzwoniłem do Liama. W ciągu pięciu minut zjawili się w szpitalu. Bella właśnie miała operację. Poroniła…
***Oczami Zayna***
Przed chwilą dzwonił Niall. Bella jest w szpitalu. Poroniła. Właśnie przechodzi operację. To wszystko przeze mnie.
***Oczami Liama***
Kiedy usłyszałem, że Bells trafiła do szpitala prawie dostałem zawału. Louis cudem wpakował mnie do samochodu i wszyscy pojechaliśmy do Nialla. Czekał na nas w szpitalu. Kiedy go zobaczyłem był cały czerwony od płaczu a jednocześnie blady. Siedzę teraz przy Belli a chłopcy śpią w korytarzu. Jedyny Zayn nie może zasnąć. Cały czas obwinia się za to co się stało. W pokoju świeci się tylko lampka. Jest już pierwsza w nocy. Siedzę oparty o łóżko i trzymam jej dłoń przy policzku.
***Oczami Belli***
Ocknęłam się w szpitalu. Boli mnie podbrzusze. Jest ciemno i najwyraźniej już bardzo późno. Przy moim łóżku siedzi Liam. Opierał twarz na mojej dłoni i chyba spał. Poruszyłam delikatnie palcami i chłopak od razu podniósł głowę. Kiedy spojrzał mi w oczy uśmiechnął się i pocałował mnie w dłoń.
Li: Jak sę czujesz?- spytał szeptem.
J: Trochę mnie brzuch boli... Co się właściwie stało? Nic nie pamiętam.
Li: Straciłaś przytomność w parku, Niall zadzwonił po pogotowie, przywieźli cię tutaj... Miałaś operację, bo...- miał łzy w oczach.
J: Liam... Coś mi jest? Stało się coś dziecku?- a jednak zdążyło mnie złapać.
Li: Bella... Poroniłaś...- po policzku spłynęła mu łza. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o łóżko. Nie wiedziałam co powiedzieć lub zrobić. Ja już pokochałam to dziecko. Nie sądziłam, że tak się do niego przywiążę. Jednak z drugiej strony trochę mi ulżyło. Teraz mogłam już spokojnie zapomnieć o Gregu.
J: Chłopcy wiedzą?- spytałam cicho powstrzymując łzy.
Li: Nie... Są na korytarzu. Śpią... Z wyjątkiem Zayna...
J: Co z nim?
Li: Cały czas wini się za to co się stało... Poszedł teraz na papierosa...
J: To przecież nie jego wina... Ciąża i tak była zagrożona... Nie powiedziałeś mu?
Li: On nie chce z nikim rozmawiać....
J: Mhm... A co z Niallem? Pewnie go wystraszyłam...
Li: No przyznam, że nie wyglądał za dobrze jak go zobaczyłem. Był blady i cały zapłakany...
J: Biedny...- zauważyłam przez szybę w drzwiach Zayna.- Przyniósł byś mi coś do picia?
Li: Jasne, ale możesz pić tylko wodę.
J: Może być.- Liam wstał i wyszedł z sali. Zamienił kilka słów z Zaynem i zniknął.
---------------------------------------------------------------------------------
Hej :) Wiem, że trochę krótki ale remont cały czas trwa i nie mam czasu ani sily. Piszcie w komentarzach co sądzicie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz